Istambuł

W głównej części dawnego Konstantynopola naprzeciwko siebie, niczym zaciekłe rywalki, stoją dwie gigantyczne świątynie. Ta część miasta jest doskonałym symbolem jego dziejów. Ogromna Hagia Sophia, która przez niemal tysiąc lat nosiła miano największej zadaszonej budowli świata, pręży niebywałej wielkości kopułę naprzeciw strzelającego w górę czterema minaretami Sultan Ahmet Camii, czyli Błękitnego Meczetu. Z rywalizacją nie ma przesady – meczet miał za zadanie przyćmić bazylikę. Ale go nie wykonał. Bo Hagia Sophia to bez wątpienia najbardziej poruszający punkt wycieczki po Stambule. Ale wróćmy do początku.

Świątynia, którą dziś możemy podziwiać, jest trzecim kościołem, który stanął na tym miejscu. Zadanie jego zaprojektowania i budowy cesarz Justynian I przydzielił Antemiuszowi z Trallesu oraz Izydorowi Starszemu z Miletu. Wykonano je z imponującym rozmachem. Kopuła świątyni o 30-metrowej średnicy rozpościerająca się nad pozornie pustą przestrzenią robiła niezwykłe wrażenie. Nie wytrzymała jednak trzęsień ziemi, które w tamtym czasie nawiedziły Konstantynopol. Odbudowę bazyliki powierzono wówczas Izydorowi Młodszemu, który zmienił proporcje centralnej części budowli. To właśnie jego wizja dotrwała do naszych czasów. Gdy 12 maja 1453 r. wojsko Mehmeda II Zdobywcy ostatecznie położyło kres Bizancjum, sam sułtan uległ czarowi budowli. Zarządził przemienienie jej w meczet, mimo wszystko powstrzymał dewastację, którą rozpoczęli jego żołnierze.

Błękitny Meczet miał przyćmić bizantyjską bazylikę. Jego budowę rozpoczęto na początku XVII stulecia na polecenie sułtana Ahmeda. Trzeba szczerze przyznać, iż imponujących rozmiarów budowla nie spełniła postawionego przed nią celu. Nie jest nawet najpiękniejszym meczetem w Stambule. Mimo wszystko warto ją zobaczyć, tym bardziej że jej wnętrze zdobi niemal 20 tys. płytek ceramicznych.

By zobaczyć prawdopodobnie najwspanialszą świątynię muzułmańską w mieście, należy odejść od ścisłego centrum ku...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: