Nowa Huta ponad normę


W pracy chodziło o jak najefektywniejsze wykorzystanie czasu. Propaganda głosiła konieczność walki z wałkoniami i obibokami przeszkadzającymi w wykonywaniu planów

Nie wolno było uronić choćby sekundy z czasu poświęconego na budowanie ojczyzny społecznej równości. Według teorii marksistowskich ekonomia sprowadza się głównie do oszczędzania czasu. W walce ze zgniłym kapitalizmem nie chodziło więc jedynie o zniesienie wyzysku, ale o jak najbardziej efektywne wykorzystanie czasu pracy. Polska Kronika Filmowa z 1948 r. donosi: „Rok składa się z 365 dni, dzień z 24 godzin, godzina z 60 minut, jedna minuta to bardzo mały wycinek czasu. Prawda? Czy rzeczywiście taki mały? A w fabryce? W przemyśle włókienniczym pracuje 270 tys. ludzi. Gdyby każdy z nich rozpoczął pracę tylko o jedną minutę później, to przemysł włókienniczy straci jednego dnia 270 tys. minut, czyli 4,5 tys. godzin. Przeciętne krosno produkuje trzy metry tkaniny na godzinę. Strata 4,5 tys. godzin oznacza więc zmniejszenie produkcji dziennej o całe 1,3 tys. metrów. Roczna strata wyniesie więc, ni mniej, ni więcej tylko 4 miliony metrów tkaniny. Można w to ubrać milion ludzi. I czy ten milion ma chodzić bez koszul z powodu jednej minuty spóźnienia?”.

Przodownicy pracy

W celu zwiększenia wydajności pracy partia przedstawiła robotnikom nową światłą ideę „udarnictwa” (przodownictwa). Polegała ona na zachęcaniu robotników i zakładów pracy do przekraczania wyznaczonych norm produkcji i wydobycia. Dzięki socjotechnicznym zabiegom radzieccy przywódcy wychowywali sobie tysiące niewolników harujących ponad siły z uśmiechem na twarzy. W ten sposób narodził się ruch stachanowców, przodowników pracy. Swoją nazwę zaczerpnął od Aleksieja Stachanowa, górnika z Zagłębia Donieckiego. Wykreowany na niedościgniony symbol przodownika, bohatera walki o ideały komunizmu Stachanow w trakcie tylko jednej zmiany z 30 na 31 sierpnia 1935 r. wykonał 1475 proc....
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: