O Polakach i Niemcach niepoprawnie

Od przedmurza chrześcijaństwa do zgnilizny

Można pokusić się o tezę, że najbardziej pozytywny obraz Polaków powstał za czasów panowania Jana III Sobieskiego, którego obrona Wiednia przed tureckim najeźdźcą stała się inspiracją dla niemieckich pieśni pochwalnych na cześć „nieustraszonego pogromcy wrogów chrześcijaństwa”. Jednym z zachowanych do dziś dowodów szacunku, jakim Niemcy darzyli polskiego króla, jest spisana przez doktora teologii Samuela Schelwiga mowa żałobna z 1696 roku, wychwalająca już w tytule „wielce oświeconego Jana III Sobieskiego, króla Polski”.

Ostatnio jeden z niemieckich portali internetowych, mieniący się jako „politycznie niepoprawny”, poświęcił Sobieskiemu kilka artykułów, z których jednoznacznie wynika, że polski król nadal cieszy się dużym uznaniem wśród pewnych grup Niemców. Sympatia kończy się jednak na Sobieskim. We wspomnianych już listach Forstera z 1784 roku pojawia się zarzut polskiej niegospodarności, który w postaci terminu „polnische Wirtschaft” na stałe zagnieździł się w niemieckim postrzeganiu Polski i Polaków.

Kreśląc właśnie taki obraz Polski, Forster przeciwstawiał mu niemieckie, uwarunkowane protestancką surowością „umiłowanie oszczędności, pracowitości i porządku”. Polska gospodarka stała się odtąd opozycyjnym pojęciem do „obywatelskiej roztropności”, ucieleśnianej przez niemieckie wioski i schludnych mieszczan. Z czasem stereotyp Sarmaty-hulaki, brudnej obory i niekończących się waśni stał się po części argumentem usprawiedliwiającym rozbiory Polski oraz późniejszy brak akceptacji, zrozumienia i poparcia dla niepodległościowych dążeń Polaków. W 1802 roku Herder pisał o Polsce jako o „pogrążonym w barbarzyństwie, zacofanym kraju, który stanie się łupem silniejszych”. Siedem lat wcześniej niemiecki wieszcz narodowy Johann Wolfgang von Goethe postulował wprowadzenie języka niemieckiego na terenie całej Polski, by „przyswoić nizinom wysoką kulturę”.

W połowie...

[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: