O KUKURYDZY I O SPRAWIE KRZYŻA

Niezależnie jednak od tego faktu, dającego do myślenia, zdumiewające są wyniki badań, które dowodzą, że za „wszystkim, co ludzkie” stoją jakieś geny lub nawet jeden gen. Ostatnio np. ustalono, że pewne geny są u ludzi odpowiedzialne za empatię (tj. zdolność do odczuwania stanów psychicznych innych istot), za poczucie więzi społecznej (czyli za potrzebę wspólnoty), wreszcie za... odczuwanie miłości (nie tylko tej płciowej, w ogóle miłości!). Czy istotnie mamy uznać, że wszelkie nasze uczucia sterowane są wyłącznie przez mechanizmy genetyczne i fizjologiczne i czekać już tylko na odkrycie „genu duszy”?Czy ludzie z pewnymi uszkodzeniami genomu (a takich jest przecież wielu) mieliby być niezdolni do uczuć wyższych i mogliby się urodzić np. bez „genu duszy”?

Czujemy intuicyjnie, że to niemożliwe. Jeśli nie wierzy się jednak w Stwórcę i nieśmiertelną duszę, pozostaje rzeczywiście uznanie nieśmiertelności genów, „przeskakujących” z pokolenia na pokolenie i sterujących każdą ludzką istotą.
---*---
Teraz,jak zwykle coś z życia (publicznego).

Jak trafnie zauważył w „Rzeczpospolitej” komentator Robert Mazurek, wiemy, że krzyże można eksponować wyłącznie w urynie i tylko krucyfiks, na którym ukrzyżowano genitalia, godzien jest ochrony (bo są to „dzieła sztuki”). Słynna sprawa pani Nieznalskiej, która, wożąc takie dzieło, nie tylko zdobyła uznanie jako artystka, lecz także dla niektórych stała się symbolem walki o wolność sztuki.
---*---
„Gazeta Wyborcza” poświęciła pani Nieznalskiej wielkie artykuły, wyrażające radość, że sąd odrzucił zarzuty obrazy uczuć chrześcijan (sąd zapewne nie chciał być zacofany czy posądzony o niezrozumienie sztuki). Jak widać, uczucia chrześcijan nie są wiele warte, a pytania do pani Nieznalskiej, czy powiesiłaby genitalia na symbolu wiary mahometan czy żydów, są oczywiście retoryczne – w pierwszym wypadku byłaby na to zbyt tchórzliwa, wiedząc, jak reagują mahometanie, w drugim okazałaby się antysemitką...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: