Niewidzialne rządy ekonomii strachu

Po upadku komunizmu, pod koniec lat 80., Francis Fukuyama, wpływowy amerykański pisarz i doradca polityczny, stwierdził, że doświadczenia XX w. pokazały, że system liberalno-demokratyczny jest wolny od słabości charakterystycznych dla wszystkich innych systemów polityczno-ekonomicznych. Jeżeli natomiast państwa, które wprowadziły liberalną demokrację są dotykane problemami społecznymi, to dlatego, że nie do końca jeszcze wprowadziły one w życie wartości wolności i równości.Adolf Hitler, wykorzystując propagandę, utorował sobie drogę do władzy i zyskał społeczne przyzwolenie dla prowadzonej przez siebie polityki w latach 30. Takie stwierdzenie zdaje się uwalniać od czujności, ignorując istotny element, który warunkuje sukces każdej ideologii – podatność jednostki na propagandę. Dyskusja koncentrująca się na cechach systemu odwraca uwagę od faktu, że to człowiek ma w sobie potencjał, który może zostać wykorzystany przez sprawnie działający system ideologiczny. Człowiek, który się boi, otwiera się na wpływ treści, nawet jeśli są one kompletnie irracjonalne. Jednym z pierwszych, który zaobserwował tę zależność w systemie liberalno-demokratycznym i zrobił z niej praktyczny użytek, był Edward Bernays, siostrzeniec Zygmunta Freuda. Wykorzystał on teorie psychoanalizy opracowane przez jego sławnego wujka do wytłumaczenia wpływu mas na decyzje i zachowania jednostki w demokracji amerykańskiej.Narodziny public relations W tym samym czasie, kiedy
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze