DZIECI WYCHOWUJĄ RODZICÓW, KTO WYCHOWUJE DZIECI?

Nie tylko ja, ale także moja córka nie zaznałyśmy w dzieciństwie lęku przed obcymi, spotykanymi po drodze ludźmi, a zwłaszcza mężczyznami. Ola o zmroku jeździła na rowerze do koleżanek i spokojnie wracała do domu. Miała kilkanaście lat i pstro w głowie, jak wszystkie nastolatki. Kiedy nie wracała na czas, dzwoniłam do koleżanek i sprawdzałam, czy wszystko w porządku. Gwałty na dzieciach, porwania przez pedofilów i temu podobne zbrodnie na dzieciach należały do takiej rzadkości, jak seryjne morderstwa Kuby Rozpruwacza. Tak było całkiem do niedawna. Po raz pierwszy zetknęłam się z pedofilią w Londynie w 1985 r., kiedy zszokowane media doniosły o znalezieniu ciała 12-letniej dziewczynki w kontenerze na śmieci. Zbrodni dokonał jeden z naszych sąsiadów, pan z lepszych sfer.Tacy duzi, a tacy głupi W supermarkecie zwrócił moją uwagę pewien, chyba pięcioletni dżentelmen, ciągnący ojca do półki z zabawkami. Domagał się kupna drogiego samochodziku, a gdy ojciec odmówił, argumentując, że nie ma tyle pieniędzy, młodzieniec zaczął się drzeć w niebogłosy i kopać tatę w łydkę. Przy tym chłopiec nazywał tatę słowami uważanymi za wulgarne. Tak się szarpali, aż w końcu ojciec kupił tę zabawkę. Dziecko nawet nie podziękowało. Uznało, że mu się należy. Byłam też świadkiem wydarzenia, kiedy to dziewczynka, może czteroletnia, zwymyślała swoją babcię, elegancką panią, od „starych k…”. Ot, tak sobie. Czy powyższe przykłady mają świadczyć o niskim pochodzeniu uczestników gorszących
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze