Piorunująca mieszanka

Fajny konserwatyzm Dość nieoczekiwanie muszę poświęcić nieco miejsca pewnym, wielce nietrafnym (według mnie) uwagom Piotra Lisiewicza z ubiegłego numeru „NP/NGP”. Wobec konserwatystów Lisiewicz operuje zaiste obiegowym, stereotypowym określeniem: „nobliwy”. Brzmi to wręcz pejoratywnie, zwłaszcza w połączeniu z ulubionym określeniem kolegi – „nudziarstwo”. Konserwatyzm nie jest u nas ani zrozumiały, ani popularny. Jeśli Lisiewicz uważa, że próby uniemożliwienia starcia w proch paru podstawowych zasad – wartości – busoli już nie tyle ładu moralnego, co jakiegokolwiek (w ogóle i we wszystkich dziedzinach), jest nudziarstwem, to trudno, przykro mi. Jestem przeciwnego zdania. W mozaikowo zmieniającym się świecie całkowicie rozchwianych wartości po prostu nie można nie być konserwatystą. Bo konserwatyzm to nie ideologia, ale, aby wyrazić się maksymalnie prosto, pewna postawa. Jeśli jej zabraknie, znajdziemy się na pustyni, ruchomych piaskach. Ze wszystkimi tego konsekwencjami – także czysto politycznymi. Sama kontestacja aktualnie panującego w Polsce reżimu czy dziedzictwa postkomunistycznego, ba, nawet propagowanie „polityki historycznej”, to o wiele za mało. Potrzebna byłaby jakaś nowa Liga, wręcz międzynarodowa, stawiająca czoło (nie tylko defensywnie) prądom dominującym w obecnym świecie. Działająca wszechstronnie, łącząca „wszystkich”. I oczywiście do doraźnych „happeningów” się nie ograniczająca. Patrząca i w przyszłość, i w to, co obserwujemy poza Polską. (
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze