Ideologia, czyli co?

Ideologie są więc z reguły uproszczoną postacią bardziej rozwiniętych form życia duchowego – z tym, że są przy nich jak hamburger z fastfoodu przy befsztyku z dobrej restauracji. Są więc wysokokalorycznym pokarmem dla mas i dla ludzi odżywiających się w biegu – i w biegu porządkujących sobie obraz świata.

Spróbujmy teraz powiedzieć niemal to samo trochę inaczej, za pomocą innej analogii: ideologia jest jak popularne kazanie – które zwykle jest dość odległe od uczonej teologii doktorów, a jeszcze odleglejsze od enigmatycznych aforyzmów mistyków, a jednak ma szansę i powinność zawierać i przekazać z grubsza tę samą myśl, poruszyć odbiorców w tym samym kierunku, w którym podąża myśl teologa i natchnienie mistyka. Podobnie ideologie mają szansę i powinność przekazać treść subtelniejszych doktryn i bardziej wyszukanych światopoglądów.

Można rzec, że aktywność ideologiczna – pojęta tak jak to ujęto wyżej – zdradza co najmniej tęsknotę za tymi subtelnymi formami, zaś brak ideologii –  przypominający w niektórych dyskursach utopię społeczeństwa bezklasowego –  jest symptomem nie tylko bezideowości, ale i bezruchu intelektualnego.

„Rewolucja nominalistyczna” a definicje ideologii

Ideologie istniały zawsze, jako jedna z umysłowo-emocjonalnych warstw życia wspólnot – a ich rola wzmagała się zawsze tam, gdzie szeroka wspólnota musiała zmobilizować się do zbiorowego wysiłku, wyboru, poświęcenia. W dawnych wiekach była to przede wszystkim okoliczność wojny. Jednak wraz z demokratycznym umasowieniem polityki ideologie stały się elementem codzienności: są komunikatem władzy do obywateli lub partii do ich potencjalnych wyborców – wrzucanym do środków masowego przekazu, czyli tam, gdzie wykład subtelniejszych doktryn politycznych pasowałby jak kwiatek do kożucha.

I tak to w naszym dzisiejszym codziennym życiu ideologii jest znacznie więcej niż w życiu pokoleń sprzed 200, 300, 400 lat – bo ideologie weszły do...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: