Co dolega polskiemu Kościołowi

Siła Polski parafialnej

Czy zatem także dziś mówienie o kryzysie Kościoła polskiego „to jedynie kryzys autorów”? Rozmiar praktyk religijnych jest nadal imponujący, stopień identyfikacji z „tym, w co wierzy Kościół” być może nie zadowala, lecz – wyjąwszy kwestie etyki seksualnej – nadal jest na bardzo wysokim poziomie. Co więcej, wciąż pracuje potężny kapitał wzajemnego przeniknięcia życia katolickiego z życiem narodowym: ze względu na swoją szczególną historię – najpierw tradycja szlacheckiego republikanizmu wewnątrz monarchii, a potem tradycja głębokiego związku katolicyzmu z „wykluczonym” narodem, zrewoltowanym przeciw swym zaborcom – polski katolicyzm regularnie daje dowody zdolności do bycia jedynym akceleratorem masowych społecznych więzi, identyfikacji – ale i form samoorganizacji różnych społeczności. Jest podstawowym punktem odniesienia w motywacji zrobienia czegoś bezinteresownie dla innych.

Można bez przesady powiedzieć, że to wielość inicjatyw kościelnych Polski parafialnej zamortyzowała bolesny upadek systemu PRL-owskiej księżycowej gospodarki, dając materialne i psychiczne wsparcie najbardziej poszkodowanym. Była to swoista kontynuacja solidarności Kościoła z katolickim narodem, dobrze przećwiczonej za czasów stanu wojennego i podziemnej „Solidarności”. Równocześnie okazywało się, że w Polsce jedynym masowym przejawem wyśnionego na różnych konferencjach „społeczeństwa obywatelskiego” są parafialne stowarzyszenia charytatywne, kluby sportowe, akcje wakacyjne, bractwa trzeźwościowe, jadłodajnie, czytelnie i kursy dla bezrobotnych.

I właśnie pierwszym zaskoczeniem dla modnych w latach dziewięćdziesiątych proroków nieuchronnego konfliktu Kościoła i demokracji było odkrycie, że to katolicyzm stanowi w Polsce najżywszy potencjał republikańskiej, lokalnej odpowiedzialności za dobro wspólne. Razem z silną tradycją historycznej konsubstancjalności katolicyzmu i polskości czynnik ten przyczynił się na pewno do...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: