PAŹDZIERNIK 2009

Mogę sobie wyobrazić następującą sytuację. Zgodnie z kierunkiem „mody” (lub wręcz poprzez dyrektywę) na tapecie staje sprawa ludożerstwa. Gazeta, o której mówię, zamieszcza sarkastyczny komentarzyk. A potem nawet tekst o tym, że ludożerstwo to raczej nie za bardzo. Ale za dwa dni drukuje długą odpowiedź prezesa Klubu Ludożerców. W imię „różnorodności zdań”. Kompletnie ignorując fakt, iż ludożerstwo entuzjastycznie popierają, jako przejaw nowoczesności i zaakceptowanie kolejnych „wykluczonych”, wszelkie inne przekaziory. Bo, jak „obiektywizm”, to „obiektywizm”. Wybieraj, Czytelniku. W przypadkach mniej drastycznych już ma to miejsce. A, wydawać by się mogło, iż w coraz bardziej rozchwianym moralnie świecie medium o pretensjach do pewnych sympatii wobec naszego dziedzictwa ustanowi pewne granice, jakiś standard sensu i przyzwoitości. Nie ustanawia. Przyczynia się tym samym, niby go krytykując, do triumfu relatywizmu.

Nie przesadzam. W zeszłym numerze „NGP” napisano, że nihilistyczny, satanistyczny barbarzyńca stał się ulubieńcem kobiecych magazynów i pewnych telewizji. Tymczasem, wszystkie główne gazety, jak jeden mąż, zachwycają się tym typem. Wszelkie dodatki kulturalne „Rzeczpospolitej” nie różnią się, ani o jotę od podobnych w innych gazetach.
Można odnieść wrażenie, że, powiedzmy, ukazanie debilizmu Lennona, jako myśliciela politycznego (!), propagowanych agitek z idiotyczną wymową opartą na teoriach spiskowych, krytyka „ducha Woodstocku” czy też występów jakiejś szczególnie wulgarnej zagranicznej „gwiazdy” itd. są wręcz zakazane, niedozwolone. Czemu? Kult młodzieńczości, nieważne jakiej? Obawa, by nie zaprezentować się jako „obrażony na rzeczywistość”? Modny infantylizm? Zgoda, w przypadku np. Behemotha mówimy (na razie) o zjawisku marginalnym. Ale za lat 15? Poza tym, gdy już dziś wszystkie złożymy razem (bo nie chodzi wszakże tylko o satanizm)... I na przykład popatrzymy zarazem na ideologię „integrującej się Europy”.

Popkultura...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: