Wojna o prywatność

Poprzednie miesięczniki

Na własne życzenie Jednym z aspektów naszego informatycznego świata jest utrata prywatności na własne życzenie. Najprostszym przykładem są blogi. Przez całą historię ludzie pisali pamiętniki. Zapiski te, niemal zawsze głęboko osobiste, były formą wypowiedzi poza konwenansem i osobistą cenzurą, rodzajem terapii. Jednak z reguły trzymano je pod kluczem, czasem pozwalając na ich odczytanie dopiero po śmierci autora. W naszych czasach pamiętniki o nazwie blogi umieszcza się co dzień na stronach internetowych. Są powszechnie dostępne i często stanowią przedmiot publicznych dyskusji. Część z tego internetowego ekshibicjonizmu wynika z pewnej nieświadomości – większość ludzi, wyżywając się w sieciach towarzyskich, jak blogi, czaty i dyskusje na listach dyskusyjnych, ma wrażenie anonimowości. Podpisują się przecież nickiem – wymyślonym pseudonimem. Niby zdają sobie sprawę z tego, że każdy komputer dysponuje indywidualnym numerem URL, po którym przy odrobinie wprawy można go zidentyfikować, ale nie podejrzewają, jak często jest to robione bez ich wiedzy. Większość młodych ludzi, nazwanych przez amerykańskiego socjologa Daniela Solove „generacją Google”, spędza więcej czasu w towarzystwie wirtualnych znajomych w Internecie niż wśród tych, których znają osobiście. Niemal każdy uczestniczy w kilku listach dyskusyjnych, ma własną stronę internetową, udostępnia światu swoje zdjęcia, wypowiedzi, filmy. Z jednej strony są przekonani, że pozostaną anonimowi, z drugiej,
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze