Październik 2008

Jest prawdopodobne, że NATO skompromituje się w Afganistanie (McCain zapowiadał starania o zmianę tam zarówno strategii, jak i taktyki; na podobieństwo jakże udanego tzw. surge w Iraku; atoli jeśli przegra, to i iracki sukces ma wszelkie widoki na zmarnowanie). Dziś w kwestii Afganistanu wszyscy są niezwykle bojowi – Obama niemalże tak jak Sarkozy. Prorokuję wszakże, iż ta postawa dość szybko im się znudzi. Ostatecznie – dyplomacja, „dialog”, tudzież ONZ – to jest „to”. Tak uważa również, jakże udany sekretarz stanu Clintona pani Albright (może powrócić na to stanowisko), oraz równie zdecydowany, pragmatyczny James Baker, który wielce popisał się w administracji poprzedniego prezydenta o nazwisku Bush – starając się m.in. o zachowanie ZSRR. Nie mówiąc już o Europejczykach. Trudno się dziwić – cnota męstwa wydaje się być dziś zgoła anachronizmem. A my mamy rząd, który „niewychodzenie poza szereg” (możnych na naszym kontynencie) i brak podmiotowości Polski traktuje jako wartości same w sobie.

Niestety, nie widzę większych szans na rychłą zmianę tego rządu. W żadne nowe trzecie siły, w dającej się objąć wyobraźnią przyszłości – nie wierzę. A zachowanie opozycyjne, jedynej poważnej siły przeciwstawnej, PiS, jest fatalne. Jego kierownictwo bryluje niemal wyłącznie w nacechowanej emocjonalnością, kontrnapastliwej retoryce. Nawet w sporach wewnętrznych. Jest to działanie często wręcz bezsensowne, a zawsze szkodliwe i kontrproduktywne.

Na profesjonalną, zmienną, skuteczną PR (kiedyś zwano to propagandą) rywali PiS nie potrafi zareagować w rozsądny sposób. Daje się podpuszczać wszystkim, równie profesjonalnie przygotowanym, wymierzonym w siebie prowokacjom.

Niemal jedynym wyróżnikiem ideowym tej partii pozostaje propagowanie „sprawiedliwości społecznej”. W tonie i formie całkowicie obcej jakiejkolwiek prawicy. Zrozumiały stosunek do oligarchii wywodzącej się z PRL przeradza się – trzeba to wreszcie wyraźnie powiedzieć – w słabo maskowaną...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: