Wizytówka

Poprzednie miesięczniki

Z powodu wydania przez IPN książki „SB a Lech Wałęsa” esbeckie lobby rozpętało intensywną nagonkę medialną. Jednym z jej głównych motywów było: nie wolno niszczyć mitu, Wałęsa to nasza wizytówka, świat widzi Polskę przez postać Lecha. Włos zjeżył mi się na głowie: a jeśli to prawda? Jeśli świat widzi nas jako gromadę osobników podobnych do Wałęsy, to znaczy – jak nas widzi? A jak my sami widzimy się przez postać Wałęsy? Wtedy przypomniało mi się spotkanie z panią Skibniewską. Przypomniały się też inne zdarzenia „w tym temacie”. Przedstawiciel KPN gorąco bronił Moczulskiego przed zarzutem pogardy dla robotników. „Moczulski wcale taki nie był, on dopiero zmienił się po rozmowach z Wałęsą”. Inny inteligent w towarzyskiej rozmowie wyrażał nam swe współczucie, że musieliśmy w WZZ-ach współpracować z robotnikami i jak żeśmy to wytrzymali. Ale pan przecież nie zna robotników. Znam, w 1979 r. zostałem wydelegowany przez nasze ugrupowanie do rozmów z Wałęsą. Wtedy przekonałem się, jakie to straszne prymitywy. Inteligenci, którzy z Wałęsą nie rozmawiali, byli nim zachwyceni. Prosty lud był sceptyczny. W 1980 r. przyszła do Joanny grupa robotników z pytaniem: co takiego inteligencja widzi w Wałęsie? W połowie lat 90., pędząc do pracy, wpadłem do sklepiku po chleb na śniadanie. Przede mną stało dwóch robotników. „Dwa głupole proszę”. Ekspedientka bez mrugnięcia okiem postawiła na ladzie dwa piwa marki „Lech”. Kupiłem książkę „Era zawirowań” Alana Greenspana, który w czasie pierestrojki
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze