Jakby nic się nie stało

Poprzednie miesięczniki

W końcu lipca Sarkozy pojechał na przeszpiegi do Dublina, aby wybadać reakcję opornych wyspiarzy na plan C. Na Francuza nie czekała patriotycznie ożywiona pani Walewska. Irlandia to nie Księstwo Warszawskie, tylko republika pełną gębą. Ponadto powab Carli Bruni, żony Sarkozy’ego, przewyższa zdecydowanie walory Józefiny. Choć, na marginesie, kilka podobieństw aż się prosi o uwagę. Obie panie nie są Francuzkami. Bruni jest Włoszką, Józefina była Kreolką. Obie prowadziły modne salony – u Bruni do niedawna bywała śmietanka artystyczna V Republiki, u Józefiny śmietanka polityczna i wojskowa I Republiki. Gorąca, włoska i karaibska krew zapewnia zawsze powodzenie u mężczyzn. Na świeżo wydanej w Paryżu płycie pani prezydentowa wyznaje, że ma 40 lat i 30 kochanków. Józefina zanim poznała Bonapartego także miała licznych kochanków. Paryż plotkował, że jeden z nich, gen. Hoche, kiedy został zwolniony z więzienia przyłapał Józefinę na zdradzie ze stajennym, jak piszą – „olbrzymim Alzatczykiem”. Stąd może mały Francuz z taką pasją walczył i zwyciężał pod Auerstedt i Jeną. Sarkozy’ego w Dublinie przywitały wrogie demonstracje i hasła „Casse toi pauvre con!” (brzydkie, nie tłumaczę, uczcie się francuskiego, by kląć z paryska) i „SARKO, NON C’EST NON” (nasze „nie” znaczy „nie”). Mały Francuz, w butach na podwójnych podeszwach, tym razem zachował zimną krew. Nie kazał Irlandczykom siedzieć cicho, nie uczył ich moralności i nie kazał powtórzyć referendum. Powiedział jedynie, że mają czas na
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze