SUWERENNOŚĆ

Często narzekam. Pewno i ten tekst wpadnie w ten ton. Ale narzekając, źle kwitując obecną rzeczywistość, naprawdę wierzę, że to nie „koniec Polski” (tak jak nie nastąpił, wbrew przekonującym zapowiedziom, „koniec historii”). Jestem niecierpliwy, może bardziej od innych, a w dodatku nie za młody. Ale cóż, życie nie składa się wyłącznie z blasków ani nawet czasem, przez długi okres, z półcieni. Czas biegnie jednak dziś wyjątkowo szybko. Ma to też swoje plusy. Można bowiem założyć, że ani scena polityczna Polski, ani bliższego czy odleglejszego świata, nie jest jeszcze w pełni ukształtowana,. Sytuacja dobrze się nie układa. Byłoby jednak chyba przejawem skrajnego pesymizmu mniemać, iż będzie tak, już na stałe i na dobre. Marsz w jednym kierunku.Podstawowe Moje obawy, troski, zmartwienia w przeważającej mierze odnoszą się do podstawowej dla każdego państwa, narodu, społeczności sprawy. Długi czas po 1989 r. (a nawet i wcześniej) egzystowało pojęcie „obóz niepodległościowy”. Nawet wtedy wydawało mi się czasem nieco zbyt pompatyczne, przesadne. Bo, mimo wielkich podziałów, któż mógłby nie pragnąć suwerenności swego kraju? Oczywiście uwzględniając nadchodzącą globalizację, naszą obecność w organizacjach międzynarodowych, bardzo często przywoływane stwierdzenie: „w dzisiejszym świecie żadne państwo [naszego kręgu cywilizacyjnego] nie jest w pełni niepodległe”. A jednak. Okazało się z biegiem lat, iż potężnym siłom w Polsce na tej naszej suwerenności, podmiotowości,
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze