Z nocnej szafki proza polska 2008

Poprzednie miesięczniki

Aliści moja lustracja szafki dziennej nie będzie litanią narzekań ani kolekcją recenzji z dzieł nienapisanych. Coś się bowiem zmienia. Środowiskowe zmowy pękają, a kiedy pęka jedno tabu, pojawiają się chętni (może jeszcze nie tabu-ny), aby łamać następne. Nareszcie zaczęły się pojawiać książki ważne. Czas doceni, które z nich trafią do lektur, a które tylko do archiwum, jednak świat dotąd nieprzedstawiony przestaje być białą plamą. Co ważniejsze, autorzy wyrwali się z getta niepozornych oficyn, w których wegetowały tak znakomite pióra, jak np. Krzysztof Kąkolewski, przebijał się chyba tylko Waldemar Łysiak. Jak wygląda mój osobisty bilans upływającego roku? Nieźle – choć jako recenzent amator nie roszczę sobie praw do pełnego rozeznania. Po pierwsze: Jarosław Marek Rymkiewicz. Znakomity pisarz, znienawidzony przez Salon kontynuował świetną passę, która wcześniej zaowocowała doskonałym „Wieszaniem”. Tegoroczny „Kinderszenen”, odwołujący się do powstania warszawskiego widzianego oczami dziecka, powstania jako dzieła sztuki, najważniejszego, zdaniem autora, zdarzenia nowożytnej historii Polski. Rzecz jak zwykle u Rymkiewicza napisana z prowokatorską pasją, nie pozwala, nawet nie zgadzając się z wnioskami autora, pozostać wobec sprawy obojętnym. Ważnym i znaczącym w dorobku Rafała A. Ziemkiewicza, dotąd cenionego głównie za publicystykę i młodzieńcze powieści pogranicza science fiction, jest „Żywina”. Utwór ciepły, momentami wzruszający, dotykający najistotniejszych problemów
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze