CHŁOP ŻYWEMU NIE PRZEPUŚCI

Mówimy tu o przypadkach z galerii życia osobników prymitywnych i nie potrafiących racjonalnie ocenić sytuacji. Tacy ludzie równocześnie uważają się za pobożnych chrześcijan i chodzą co niedziela do kościoła. Wystrojeni, w otoczeniu gromadki krewnych paradują do świątyni albo jadą wypasionym autem, żeby pokazać sąsiadom, na co ich stać i że są lepsi. Jednak nienawiść nie ogranicza swego zasięgu do zapadłych dziur, ona w tych dziurach jest po prostu czysta w swojej postaci, nieudawana i widoczna gołym okiem. Można ją ocenić, potępić lub zaakceptować albo zlekceważyć. Znacznie gorzej jest, kiedy taki pierwotny instynkt nazywany, moim zdaniem, niesłusznie „uczuciem” wykorzystywany jest do celów politycznych. Nie tylko dlatego, że ci, którzy pałają nienawiścią do politycznego przeciwnika odziedziczyli tego robaka po przodkach, przyswoili od rodziców i otoczenia, ale przede wszystkim dlatego, że mają świadomość, iż w społeczeństwie cywilizacyjnie zacofanym, ubogim w prawdziwe elity nienawiść jest niezwykle skutecznym narzędziem walki o władzę, a co ma miejsce dziś - walki o utrzymanie się przy władzy.Jak się żywe napatoczy, nie pożyje se, a juści Oglądając kontrdemonstrację lewaków i innych sprzyjających jej grup podczas Święta Niepodległości w Warszawie, ziejących nienawiścią i pogardą dla inaczej myślących i inaczej czujących, przypomniałam sobie piosenkę Kazimierza Grześkowiaka, bardzo popularną w czasach komuny - „Chłop żywemu nie przepuści”. Oto fragment:
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze