Zły Europejczyk

Poprzednie miesięczniki

Miałem pisać o czym innym, ale relacjonowane na kolanach celebracje unijnych uroczystości zezłościły mnie ogromnie. To pięknie, że młodzi Polacy czują się obywatelami świata, mogą jeździć i pracować, gdzie chcą. Unijne dopłaty i dotacje mogą (ale nie muszą; nie zapominajmy, że i my coś do budżetu UE wnosimy) korzystnie wpłynąć na naszą gospodarkę. Są też inne plusy naszego uczestnictwa w tej wspólnocie, niektóre tak oczywiste, że nie ma potrzeby ich wyliczać. Ale z tego wszystkiego bynajmniej automatycznie nie wynika, że Polska w coraz większym i większym, narastającym stopniu ma być zarządzana przez komisarzy z Brukseli i Luksemburga. Mam nadzieję, że również większość młodych rodaków wędrujących po Europie wciąż jednak pragnie, aby Polska była Polską. A feta berlińska była przecież kolejnym etapem na drodze budowy superpaństwa. Jest to bezsporne. Cieszę się wszakże, iż, chociaż to wiele nie da, można już otwarcie głosić pewne herezje. Także w mediach „głównego nurtu”. Zaczęto wreszcie mówić, na co tak długo czekałem, nie tylko o sile polskich głosów w Unii, ale i o kwestii podstawowej – w jakim kierunku ona zmierza, jaki kształt przybiera. W Belwederze zorganizowano nawet, pod patronatem Prezydenta RP, konferencję pn. „Tożsamość Starego Kontynentu” z udziałem słynnego Brytyjczyka – Rogera Scrutona. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zauważył on: „Na naszych oczach toczy się spór o to czy Europa będzie gigantycznym superpaństwem, czy kontynentem luźno ze sobą stowarzyszonych
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze