Z nocnej szafki

Dodano: 22/12/2007 - 22/2007 NGP
Poprzednie miesięczniki

Sięgam po kolejną pozycję reklamowaną jako najlepszą powieść z gatunku horroru ostatniego dziesięciolecia. „»Ruiny« to jeden wielki krzyk przerażenia”– rekomenduje ją Stephen King. Mój wniosek: albo nie przeczytał, albo popisał się wyjątkową złośliwością wobec autora Scotta Smitha. Początek znów jest niezły – grupa młodych turystów w Cancun podczas nurkowania na wyspie Cozumel poznaje niemieckiego nurka, którego brat z przygodną partnerką wybrali się na wykopaliska archeologiczne w pobliżu miasta Coba, skąd nie wrócili. Postanawiają razem sprawdzić na miejscu, co mogło się stać. Ich pobyt przeradza się w koszmar. Odnajdują jedynie kości, brata i jego partnerki, odwrót odcinają wrogo nastawieni Indianie, a na szczycie wzgórza ich przeciwnikiem stają się mordercze, inteligentne i w dodatku ludożercze pnącza zdolne imitować głosy. Od pewnego momentu powieść staje się rejestrem kolejnych ofiar wśród uczestników wycieczki. Bezradni, giną jeden po drugim. Brak im pomysłowości, która bohaterom Verne’a czy Conan Doyle’a pozwalała wydostawać się z dużo większych opałów. Etnograficznie i przyrodniczo rzecz jest ciekawa, nie najgorzej napisana, ale to za mało. A może Stephen King czytał jakąś wcześniejszą nowelę, którą autor, zachęcony życzliwą oceną, rozciągnął do 400-stronicowego gniota. W efekcie wyszła jukatańska nadmuchana żaba, z którą nie wiadomo, co zrobić. W dodatku pointę też łatwo przewidzieć. Wcześniej dwukrotnie chwaliłem książki Tess Gerritsen i chyba przechwaliłem.
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze