W stosunkach polsko-niemieckich bez rewelacji

Dodano: 22/12/2007 - 22/2007 NGP
Poprzednie miesięczniki

Komentarze były skąpe i zdawkowe, wynika z nich, że Tusk chce, by Polska była dobrym sąsiadem wszystkich i układnym członkiem Unii Europejskiej. Niemieccy dziennikarze być może spodziewali się jakichś szczególnych deklaracji, wychodzących naprzeciw oczekiwaniom Berlina, ale ich nie otrzymali. Można odnieść wrażenie, że są przekonani, że w stosunkach polsko-niemieckich nic się nie zmieni oprócz „stylu”. Jedna z gazet zamieściła małą informację o mianowaniu Władysława Bartoszewskiego na specjalnego doradcę premiera Tuska ds. zagranicznych, przypominając pokrótce jego życiorys. To wszystko. Ciekawostką jest uwaga, że choć nowy premier zna od lat kanclerz Merkel, nie został przyjęty przez nią podczas dwóch ostatnich pobytów w Berlinie. Polska wróciła – w opinii niemieckich obserwatorów politycznych – na swoje miejsce, które zajmowała przed dojściem Prawa i Sprawiedliwości do władzy. Tym samym przestała być interesująca. Istotnie, rząd Jarosława Kaczyńskiego dokonał zasadniczego zwrotu w polityce w stosunku do Niemiec, jak również Unii Europejskiej i Rosji. Teraz można albo kontynuować ten kierunek i go wspierać, albo się cofnąć, zaprzepaszczając szanse na trwałą, wysoką pozycję naszego kraju na kontynencie i nie tylko. Niemcy mają swoje problemy, którymi zajmują się intensywnie na łamach prasy. Problemy, przy których polski cud gospodarczy wydaje się być zaklęciem politycznego amatora. Na półmetku rządów wielkiej koalicji odszedł z powodów rodzinnych minister pracy i
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze