Jak to było naprawdę. Naukowa praca o pracy

Poprzednie miesięczniki

Gdy kto spać nie mógł albo specjalnie się zasadził, aby podejrzeć, kto i co robi, ten słyszał z dala śpiew cichy, ale dziarski: „Hej ho, hej ho, do pracy by się szło...”, a nieraz i dostrzegł czerwone czapeczki uwijające się w zbożu. Toteż ludzie wystawiali gnomom i krasnalom miseczki z mlekiem i miodem, chleb kładli na progu albo gomółkę sera, aby się robotnicy posilić mogli i aby im wdzięczność okazać. I tak trwał świat w harmonii i porządku, aż razu pewnego krasnal Gapcio wcześniej roboty skończywszy, z nudów myśleć począł. Myślał tak i natężał się, aż się spocił. A potem do innych gnomów i skrzatów powiada: – Niesprawiedliwie jest ten świat urządzony. Harujemy ciężko, tyramy po prostu, a ludzie w betach się wylegują, cały owoc naszej pracy zgarniają, jeno nam nędzne ochłapy, jak z łaski rzucając. Coś mi tak w głowie świta, że my nie tylko sprzątamy i chędożymy, ale i wartość jakowąś dodatkową tym trybem wytwarzamy, którą ludzie sobie przywłaszczają. – Idź, głupi! – zaczęły krzyczeć krasnale. – Też wymyślił jakąś wartość dodatkową. Toć zawsze tak było, że my pracowaliśmy, a ludzie nas karmili. Na tym świat stoi i nic tu kombinować nie trzeba. Ale gnomy i skrzaty, a już zwłaszcza trolle, które uważały się za coś wyjątkowego, bo sikały do skopków, przez co mleko się zsiadało, uznały, że coś w tym jednak jest. – Faktycznie – mówiły – ludzie dają, co sami chcą i ile im wygodnie, a nie tyle i tego, na co zasługujemy. – Ja na przykład – mówił jeden – zjadłbym filet z
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze