Rabusie i żandarmi

Poprzednie miesięczniki

Pasja odkrywców Nie ulega wątpliwości, że zajęcie, któremu oddają się poszukiwacze, jest pasjonujące. Wiąże się z nim dreszczyk emocji, element niespodzianki i obietnica bogactwa. Jest to jakby archeologia na odwrót: poszukiwacze często wiedzą, co chcą znaleźć – najpierw typują swój skarb na podstawie materiałów historycznych i próbują z nich wywnioskować, jakie były jego losy. Skarbem może być zarówno na poły mityczna Bursztynowa Komnata, jak i wrak pojazdu pancernego utopiony w bagnie lub zasypany ziemią. Część z odkrywców jednak nie wie, co znajdzie, natomiast ich śledztwa dotyczą miejsc – takich jak np. pola bitew, linie umocnień, miejsca stacjonowania wojsk, ruiny i bunkry – w których, w ziemi, mogły zachować się interesujące przedmioty. Podstawowym narzędziem poszukiwacza jest wykrywacz metalu – urządzenie opracowane w latach 30. XX w., a udoskonalone w 1941 r. przez polskiego inżyniera por. Józefa Kosackiego. Aparat ma antenę w postaci pętli. Promieniowanie elektromagnetyczne generowane przez czujnik zmienia się pod wpływem dużej masy właściwej dla metalu. Układ elektroniczny sygnalizuje to za pomocą brzęczyka lub światełka. Dzięki temu wiadomo, iż bezpośrednio pod czujnikiem, na ustawionej w aparacie głębokości, w ziemi znajduje się metalowy obiekt. Tym przedmiotem może być tylko stara puszka, kapsel czy kawałek drutu, ale równie dobrze metalowy guzik, moneta, fragment wojskowego oporządzenia, karabinowe łuski lub złoty naszyjnik. Wówczas poszukiwacz
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze