Świadectwa chorej pamięci

Poprzednie miesięczniki

We wstępie Łukasiewicza wyczuwa się dystans do omawianych wierszy, ale bez lustratorskiej pasji. Czuje się raczej gotowość wybaczania – powiewy nowej poprawności stroniącej od osądzania, wsłuchującej się ze zrozumieniem w racje inne od naszych. Elegancki ten wstęp wymaga paru dopowiedzeń. Łukasiewicz pisze np. o „zaślepieniu” Białowąsa i stwierdza, iż tomik z 1955 r. stanowił jakby poetycki aneks do Notatnika agitatora. Krytyk jest tu dyskretny, nie mówi, o jaki rodzaj zaślepienia i o jaką agitację chodziło. Tylko wtajemniczeni wiedzą, istniały takie podręczniki dla działaczy PPR, potem PZPR uczące kłamstw i pomówień pod adresem AK, emigracji i przedwrześniowej Polski. Był to jeszcze wynalazek sowieckiego okupanta: od takiego przecież „notatnika” zaczynał kolaborancką karierę we Lwowie starszy agitator filozof Adam Schaff i radiowy propagandzista Adam Ważyk.  Wiersze zacytowane w szkicu Łukasiewicza potwierdzają dyskretnie wypowiedzianą krytykę: Białowąs był agitatorem komunizmu, bez wahań utożsamiał się z budowniczymi sowieckiej kultury, a nawet z aparatem terroru. Wątpliwości mieli czasem jego mniej dojrzali rówieśnicy – poeta-agitator musiał ich (w wierszach i w życiu) przekonywać. Łukasiewicz cytuje taką na przykład strofę: W oczy mi patrz, nie w szybę,/ Zobaczysz, że je opuścisz./ Ja ci spokój z nich wydrę,/ Zgaszę niewczesny uśmiech. Wbrew pozorom nie jest to wiersz o przesłuchaniu przez UB, tylko o poetyckiej agitacji. Następne strofy nie straszą, nie szantażują, a
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze