TW „Heubauer”

Poprzednie miesięczniki

Wśród takich to „kolegów” brylował Andrzej Szczypiorski (1924–2000), który przez kilkadziesiąt lat (od roku 1954) zasuwał dla UB i SB jako TW „Mirek”, dzięki czemu po roku 1989 Agora i „Gazeta Wyborcza” zbudowały grafomanowi legendę najwybitniejszego rodzimego prozaika i „autorytetu moralnego” klasy super. W latach 90. Szczypiorski zabierał publicznie głos na wszelkie tematy, łając i chwaląc, negując i promując; jego werdykty uchodziły za oficjalny głos Salonu; brylował tak pełen glorii aż do śmierci. Pochodzenie żydowskie sprawiło, iż każdy, kto próbował mu się przeciwstawić, był rozstrzeliwany jako antysemita. Ceniono „Szczypiora” zwłaszcza w Niemczech, bo leczył niemieckie ego bajdurzeniem o Polakach jako głównych winowajcach Holocaustu. Dziś już nikt nie pamięta tego gwiazdora michnikowszczyzny, a jeśli ktoś chce sobie przypomnieć i poznać trochę szczegółów, niechaj sięgnie do mojej książki „Rzeczpospolita kłamców. Salon”, gdzie jest o TW „Mirku” cały rozdział. Póki jakieś ujawnione dokumenty nie przyniosą nowych rewelacji, póty casus Szczypiorskiego (ex aequo z casusem Olgierda Terleckiego) będzie czołowym w drugiej połowie XX stulecia. Natomiast w pierwszej połowie minionego wieku bezkonkurencyjnym był casus Stanisława Brzozowskiego (1878–1911), głośnego wówczas literata progresisty, który zostanie dużo później idolem Czesława Miłosza jako zagorzały wróg tradycji narodowej i katolicyzmu. Anno Domini 1908 nazwisko Brzozowskiego znalazło się na liście tajnych
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze