Spotkanie na jazz-jamboree

„A ty skąd?” – zdziwiona zapytałam po polsku. „Od Odessy” – odparł z uśmiechem. „Stepan Gajiwski, szczto ty mene nie poznajesz?” – dodał, śmiejąc się głośno. „Rodzice mnie małego od czerwonych uwieźli” – dodał już spokojnie. Gajiwski – to jak polski Gajewski! I ja tu chciałam takiemu człowiekowi dokuczać! „Boh Trojen lubi” – zawołałam do niego wzruszona i przy tych słowach obdarzyłam go trzema siarczystymi pocałunkami w oba policzki. Jak jest Ukraińcem, to zrozumie moją intencję. Te trzy pocałunki razem z pochwałą Trójcy Świętej to bardzo stara chrześcijańsko-ukraińska tradycja. Witali się tak zawsze nawet skłóceni sąsiedzi w dni Wielkiej Nocy, darując sobie wszystkie winy. Były to oznaki...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: