Tusk buduje państwo Pawlaka

Poprzednie miesięczniki

Polityka według wzoru z 1993 r. Jak więc można nazwać to, co obecny premier sam nazwał w exposé po prostu „Najjaśniejszą Rzeczpospolitą”? Jaki projekt państwowy kryje się za tym propagandowym stwierdzeniem? Jakie państwo ma się z tego wyłonić? Na pewno odpowiedzi nie usłyszymy od polityków PO. Poziom refleksji na ten temat jest tam właściwie żaden. Nikt nie zawraca sobie głowy pytaniami o cel i wizję, nikt nie stara się poskładać rządowych puzzli w jeden obraz. Każdy minister i urzędnik sam sobie skrobie rzepkę, a wszystko, czego się od niego oczekuje, sprowadza się do żądania spokoju. Jak jest spokój i cisza, to znaczy, że praca idzie dobrze. Obowiązuje standard wyznaczony niemrawym i ogólnym premierowskim exposé: 100 szczegółów, żadnej polityki. Poszukując nazwy dla projektu Tuska, musimy więc zdać się na własne analizy. Najpierw zapytajmy, czy ktoś kiedyś już taką politykę bez polityki prowadził? Czy ktoś już uważał, że przede wszystkim ma być spokój? Że jeśli się zamknie oczy, to problemy znikają? Czy ktoś już w przeszłości nie zaniechał wszelkich reform i nie zajmował się po prostu rozdawaniem pieniędzy? Tak, był ktoś taki. To premier Waldemar Pawlak, który przejął wraz z SLD władzę po jesiennych wyborach 1993 r. Tak ta polityka wyglądała. Zniknęło całe to charakteryzujące poprzedników, niezależnie od opcji politycznej, podniecenie reformatorskie. Koalicja lewicy z PSL na lata pogrążyła kraj w niemocy, skupiła się na konsumowaniu władzy i przejmowaniu
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze