Bajeczki dziadka rybińskiego

Poprzednie miesięczniki

Chciał w pierwszej chwili Jędrzej przybłędę wyrzucić i jeszcze Burkiem poszczuć, ale przypomniał sobie, co ludzie mówili i co w gazecie wyczytał, że łazi po okolicy czarodziej, na próbę gastronomiczną ludność wystawia, a jak go kto ugości, to mu życzenie spełnia. W sąsiednim powiecie, powiadali, jednemu za kawałek szperki babę czarownie piękną, a jeszcze w kłębach szeroką wyczarował, a gdzie indziej znowu skrzynię złotych dukatów albo bekę tęgą siwuchy. Uśmiechnął się tedy Jędrzej chytrze i pomyślał: jeśli to żaden czarownik, tylko wydrwigrosz jaki, kości mu wszystkie porachuję i choć się tym nie najem, to się przynajmniej rozgrzeję. I oczami wywróciwszy, słodko mówi przez usta w dzióbek złożone: – Ależ zachodźcie, szlachetny starcze, do izby, siadajcie na ławie, jeno ją z kurzu przetrę, aby się zaś wam przyodziewek nie zbrukał. Ubogi ci ja jestem z dziada pradziada i wiele nie mam, jeno ten ostatni kawałek chleba, ale się z wami podzielę z dobroci serca. Przełamał Jędrzej chleb na pół, udaje, że je, i tylko patrzy, czy wędrowiec już czaruje, czy za kij chwytać trzeba. A starzec się posilił, wąsy obtarł i tak powiada: – Dobre masz serce, młodzieńcze, i czułe. Podzieliłeś się ze mną ostatnim kawałkiem chleba i dlatego dar ode mnie dostaniesz drogocenny. Jeno wybieraj, co chcesz, kije samobije czy stoliczek magiczek. Poskrobał się Jędrzej w głowę. Kije samobije dostał parę lat temu Wojtek od sołtysa z sąsiedniej wsi, ale się z nimi widać obchodzić nie umiał albo instrukcji
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze