Bajeczki dziadka rybińskiego

Chciał w pierwszej chwili Jędrzej przybłędę wyrzucić i jeszcze Burkiem poszczuć, ale przypomniał sobie, co ludzie mówili i co w gazecie wyczytał, że łazi po okolicy czarodziej, na próbę gastronomiczną ludność wystawia, a jak go kto ugości, to mu życzenie spełnia. W sąsiednim powiecie, powiadali, jednemu za kawałek szperki babę czarownie piękną, a jeszcze w kłębach szeroką wyczarował, a gdzie indziej znowu skrzynię złotych dukatów albo bekę tęgą siwuchy.

Uśmiechnął się tedy Jędrzej chytrze i pomyślał: jeśli to żaden czarownik, tylko wydrwigrosz jaki, kości mu wszystkie porachuję i choć się tym nie najem, to się przynajmniej rozgrzeję. I oczami wywróciwszy, słodko mówi przez usta...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: