Z nocnej szafki

Poprzednie miesięczniki

Jednym z większych problemów nurtujących polską opinię publiczną jest zagadnienie granic obrony koniecznej. Aktualnie to się zmienia, ale jeszcze całkiem niedawno media były pełne relacji o nieszczęśnikach, którzy stawili czoło napastnikowi lub próbowali bronić własnego domu, i wylądowali na ławie oskarżonych. Na rzecz ich obrony przytaczano opinie o prawie amerykańskim i tamtejszych szerokich uprawnieniach dotyczących obrony własnej posesji czy życia. Jak się okazuje, i w USA nie jest tak różowo. Bohaterka powieści Jamesa Pattersona Czwarty lipca – Lindsay Boxer z wydziału zabójstw w San Francisco – próbuje bronić siebie i kolegę przed naćpanymi małolatami, oboje policjanci są już ciężko ranni, kiedy kobieta otwiera ogień. Strzela celniej od napastników i dlatego wpada w kłopoty (zostaje zawieszona w pracy). W dodatku nie rezygnuje z kontynuowania śledztwa przeciw seryjnym zabójcom, co sprawia, że jej sytuacja staje się nie do pozazdroszczenia. Swoją drogą, w ilu kryminałach o tym czytaliśmy: zawieszony policjant albo przeżywający rozwód, albo niesłusznie oskarżony, w najlepszym razie w depresji alkoholowej. Kalekie kalki kalek. Receptą na sukces (no, powiedzmy sukcesik), i to bardziej finansowy niż artystyczny, jest kopanie w cudzej odkrywce. Światowy sukces Kodu Leonarda, również absolutnie wtórnego wobec wcześniejszych bzdur o „świętej krwi i potomkach Chrystusa”, zaowocował stekami dzieł jego mniej lub bardziej udanych naśladowców. Oczywiście jedni rozwałkowywali wątek
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze