Szkoła przetrwania (2)

Poprzednie miesięczniki

Na to stwierdzenie natychmiast zareagowała pani Jolanta: – Ludzie uczciwi i skromni, a do takich zaliczamy się z moim mężem, nie mają nic do ukrycia i nie boją się magnetofonu. Pamiętam, jak wprowadzaliśmy się do nowego mieszkania... – Do apartamentu za grosik w Wilanowie? – zapytała z błyskiem w oku pani Hania. – Za jaki grosik? – oburzył się pan Leszek, swego czasu również szczęśliwy lokator Zatoki Czerwonych Świń. – Dwadzieścia złotych za metr kwadratowy to kupa pieniędzy. – Chodziło o nasz służbowy pałacyk. No więc, kiedy się wprowadzaliśmy, to nawet nie szukaliśmy pluskiew... – Bo elektroniczne mój Mietek zdemontował, a żywe Danuśka wytłukła – pochwalił się pan Lech. – Nie uwierzycie państwo! Przez dwie kadencje tylko raz znalazłam magnetofon pod łóżkiem... Był to zresztą walkman mojego męża, a na nim nagranie... – Edyty Górniak? – Bynajmniej, redaktora Michnika. – To mój syn chrzestny coś śpiewał? – zainteresował się pan Lech. – Skądże znowu. Przeważnie zasłaniał się tajemnicą dziennikarską. – I w ogóle nie boicie się, że jakiś ochroniarz sprzeda nagrania, o których nie macie pojęcia, na wolnym rynku? – dopytywał się pan Andrzej. – Gdyby coś mieli, to by już sprzedali... – odparła była first lady. Temat nagrań ożywił zebranych. Jednak po omówieniu listy przebojów (nr 1 – „Noc z Renatą”; nr 2 – „Bo do tanga trzeba dwojga, czyli Gudzowaty i cytaty”) zaczęto mówić o przebojach przyszłych. – Szlagierem sezonu może być „Mazur kajdaniarski”, jeśli tylko biznesmen z Chicago
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze