Przeciw egalitaryzmowi

Stwierdziłem już kiedyś, że obecnie priorytetem dla mnie jest to, co nazwałem prawicowością polityczną – od dążenia do kompletnego skończenia z postkomunizmem począwszy. Nie oznacza to, że ekonomiczno-gospodarcze ciągoty tych, którzy słusznie ów konserwatyzm polityczny uosabiają, nie rażą mnie i nie martwią. Z drugiej strony rozumiem, że sytuacja w Polsce jest pod wielu względami szczególna. Moje uwagi są bardzo niepełne, ale za to zdroworozsądkowe.

Chyba najbardziej zdroworozsądkowe jest spostrzeżenie, że żyliśmy 45 lat w komunizmie. Często dziwi mnie, że jakby tego nie dostrzegano, przeskakując z miejsca do etapu następnego. Komunizm pozostawił za sobą gospodarkę widmo (określenie Alaina Besanćona). Wyjście z tego stanu okazało się niesłychanie trudne. Ostatecznie był to przypadek bez precedensu. Sposoby, których zastosowanie wydawało się względnie proste, okazały się w zderzeniu z postkomunistyczną rzeczywistością nieskuteczne.

Stopień zniekształcenia mentalności wielkich rzesz zwykłych ludzi był również kolosalny. Spójrzmy w koło, na różnych sąsiadów. Nie tylko u nas były rządy najprzeróżniejszej maści. Wszędzie obok albo wprowadzano takie czy inne reformy, albo ich nie wprowadzano. Efekt jest z grubsza ten sam – postęp jest, ale niezwykle powolny. Wielu ludzi jest niezadowolonych i najczęściej ma ku temu uzasadnione powody. Doścignięcie świata normalnego potrwa znacznie dłużej, niż sądzono.

Gdy mowa o owej mentalności, wystarczy popatrzeć na postawę znacznej części mieszkańców b. NRD, żyjących od dawna na garnuszku zachodnich rodaków. Toteż wszystkie prztyczki, np. Rafała Ziemkiewicza, pod adresem dzisiejszego „polactwa” i jego rozlicznych wad powinny być w istocie wymierzone w komunizm i dziedzictwo, które po sobie pozostawił. Nie chcę, aby ten, w istocie wstęp, był zbyt długi, toteż już teraz dokonam pewnego wtrętu.

Na niedawnym mityngu PiS-u premier mówił pięknie. O potrzebie i wadze poznania i nazwania prawdy...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: