Luty 2008

O samych wyborach będzie czas jeszcze pomówić – na razie przedbiegi do nich weszły w fazę decydującą. Republikanie są w strasznym stanie. Partia była zawsze koalicją różnych nurtów. Obecnie owa koalicja zupełnie się rozsupłała. Nastroje w Stanach są złe, a bieżące problemy i kłopoty gospodarcze (jeszcze nie recesja) sprawiły, że stały się jeszcze gorsze. Działacze republikańscy robią dobre miny (a co mają robić?), ale sympatyzujący z nimi publicyści nie są tak wstrzemięźliwi. Wielu przepowiada partii gigantyczną klęskę, największą od 1964 r. – z tym że ani nowego Reagana, ani bliskich perspektyw na odrodzenie raczej nie widać. To jest wszakże Ameryka. Cuda, atoli w pewnych granicach, zdarzają się. Zostało jeszcze dziewięć miesięcy.

Mimo wyraźnego „czasu demokratów” republikanie liczyli przynajmniej na zachowanie Białego Domu. Mieli ku temu powody. Albowiem Clinton Team jest przez znaczną część, nieco starszych Amerykanów, równie wielbiony co Leszek Miller przeze mnie. Wszelako wszystko wskazuje, iż te nadzieje wzięły w łeb.

Pretendenci republikańscy, każdy z jakimś felerem dla wyborców tej partii, dzielili się na tych, którzy z Hillary C. (nazywaną przeze mnie Meduzą), chociażby teoretycznie, pewne szanse mieli, jak McCain i Giuliani. Oraz tych, którzy ich nie mieli i nie mają (Romney, Huckabee). Giuliani prowadził jednak kampanię pod każdym względem w sposób beznadziejny. McCain, notabene bardzo ostro wypowiadający się o sytuacji w Sowietach, pardon – w Rosji, mógłby stoczyć z Hillary C., wręcz klasyczny pojedynek. Gdyby pole było równe. Ale ono równe nie jest. Co prawda, Amerykanie są tak samo zmęczeni wojną w Iraku, jak i propagandą przeciw niej, czego dowodzi chociażby druzgocąca klęska kasowa filmów „antywojennych”, ale gospodarcze tarapaty chyba przesądziły sprawę. Pewną ciekawostką jest fakt, że media lewicowe, nie zważając na to, iż McCain wspiera ofensywę w Iraku czy też jest przeciwnikiem aborcji, jakby znowu się w nim zadurzyły....
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: