Z pamiętnika młodego youtubera

Od paru miesięcy namówiony przez młodszą część rodziny bawię się we własną produkcję do internetu. Nagrywam codzienne fraszki, felietony, własne powieści. W odróżnieniu od wielu znakomitych kolegów (jak Marek Nowakowski, Piotr Wierzbicki czy Waldemar Łysiak) poddałem się duchowi czasu i w którymś momencie zdradziłem maszynę na rzecz klawiatury komputera, a teraz coraz częściej zamiast korzystać z łamów prasowych, oddaję się mediom elektronicznym. Internet stał się moją stałą pomocą w pracy, skracając po wielokroć czas potrzebny do zdobywania informacji. Jeszcze nie tak dawno trzeba było przewertować parę tomów w poszukiwaniu jednego tylko zagadnienia (dobrze, że większość tych tomów miałem w biblioteczce).

Ku swemu zaskoczeniu znalazłem licznych słuchaczy tych produkcji i uważnie wczytuję się w ich uwagi. Są oczywiście ataki hejterów, lecz przeważnie głupie i niemerytoryczne, a w dodatku przegrywają one o parę długości z opiniami pozytywnymi, pełnymi często przesadnych pochwał i nieuzasadnionego zachwytu. Nigdy nie miałem takiego kontaktu z odbiorcami, nawet w czasach największej popularności „60 minut na godzinę” czy „Polskiego Zoo” pióro sięgało promil promila widzów i słuchaczy.

Oczywiście cała ta zabawa przypomina nieco buszowanie w śmietniku. I trzeba sobie zdawać sprawę nie tylko z ryzyka skoku w przestrzeń bez cenzury (przynajmniej teoretycznie), lecz także ram, które w gazetach wytyczały: kultura, smak i profesjonalizm redaktorów.

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze