Byli za kompromisem lub przeciw aborcji. Dziś wspierają strajk kobiet

fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Donald Tusk, Roman Giertych, Szymon Hołownia, Marek Migalski, Marek Borowski, Stefan Niesiołowski, Hanna Gronkiewicz-Waltz – wielu polityków zmieniło zdanie na temat dopuszczalności aborcji na kanwie lewicowych strajków. Czy decydowała o tym „wewnętrzna przemiana”? A może jednak chęć podłączenia się pod gorący temat i próba wylansowania się w kontrze do rządzącej prawicy? 

Po przełomowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego zniknęła z polskiego prawa przesłanka zezwalająca na aborcję w przypadkach nieodwracalnych wad płodu lub ciężkich chorób. Po trzymiesięcznym przestoju opublikowano uzasadnienie orzeczenia z października 2020 roku wraz ze zdaniami odrębnymi oraz zamieszczono je w „Dzienniku Ustaw”. Na początku protesty w miastach były liczne, choć głównie w tych największych, liberalnych metropoliach. Frekwencję lewicowemu Ogólnopolskiemu Strajkowi Kobiet podbijali ci, którzy choć nie zgadzają się na aborcję na życzenie, to jednak nie akceptują zerwania z kompromisem funkcjonującym od blisko 30 lat. Skala protestów w pierwszych tygodniach od wydania wyroku Trybunału robiła wrażenie, toteż najważniejsi polityczni gracze ze strony opozycyjnej „podpięli” się pod uliczną rewolucję. Ale już po kilku miesiącach widać, że coraz bardziej im ciąży brak znaczącego przełomu – ukazania rzekomej siły i skupiającego ogromne poparcie planu aktywistów pod przewodem Marty Lempart. Warto jednak przypomnieć, jak z prawicowych radykałów w przypadku Giertycha i Hołowni

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze