UCIECZKA OD KRZYŻA

Historyjka ta, poza urokliwym chestertonowskim dowcipem, ujawnia dość banalną, a dziś zupełnie negowaną prawdę. Niezależnie od wyznawanych przez nas przekonań tyczących się ontologii bytów podnaturalnych żyjemy w świecie, którego stabilność oparta jest na krzyżu. To krzyż tworzy znaczenie wyznawanych przez nas wartości (nawet jeśli dziś niektórzy usiłują oderwać je od ich chrześcijańskich korzeni). Tym samym ma on fundamentalny potencjał wspólnototwórczy i polityczny. Odrzucenie tego znaku skończy się zniszczeniem naszej rzeczywistości. Nie musi to być zniszczenie na modłę np. nazistowską bądź komunistyczną, polegającą, jak w chestertonowskiej historyjce, na fizycznej destrukcji. Wystarczy sprowadzić ten znak do cepeliady, do tożsamościowego ozdobnika, elementu tylko sfery prywatnej, pozbawiając go jego pierwotnego potencjału politycznego. W tej sytuacji zniszczy się realny krzyż, a zastąpi koncesjonowanym przez władzę symbolikiem, niestwarzającym już zagrożenia i niewykraczającym poza system.Konkurencyjny system wartości Co więcej, odrzucenie krzyża w przestrzeni politycznej prowadzi do degeneracji samych państwowych struktur. Gdyby przyrównać to do dykteryjki Chestertona – niszcząc krzyż, podpalamy państwo. Instytucje państwowe potrzebują bowiem aksjologicznego wypełnienia, które dookreślałoby ich cele oraz wartości, którym podlegają. Profesor Piotr Gliński w wywiadzie, którego niedawno udzielił „Gazecie Polskiej Codziennie”, ładnie i prosto określa ów
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze