NON POSSUMUS MUSI TRWAĆ

Dodano: 02/11/2011 - Numer 10 (68)/2011

Jakie jest pokłosie wywiadów z przywódcą hordy wypinających gołe zadki do portretów ofiar katastrofy smoleńskiej i Krzyża Pamięci? Kumpel mordercy Księdza Jerzego rozpierający się w sejmowych ławach. Wspierający go intelektualnie babsztyl (bez względu na potężną wątpliwość co do zasadności użycia słowa „intelektualnie”), który w publicznej telewizji o krzyżu w sali sejmowej wrzeszczy: „Trzeba to zdjąć!”. Czy dwa, trzy, cztery lata temu to lewackie guru pozwoliłoby sobie na taki język? Trzeba było krzyża z puszek po piwie, by mogła przemówić otwarcie swoim głosem. Rok temu pisaliśmy, że obrona Krzyża Pamięci była nie tylko naszym wspólnym obowiązkiem wobec tych, którzy stracili życie w smoleńskiej glinie, lecz także szansą na zatrzymanie pochodu barbarii, który uformował się długo przed 10 kwietnia. Obecność na Krakowskim Przedmieściu nie była wywoływaniem wojny religijnej, a walką o niedopuszczenie do niej. Armię obrońców przetrzebiły liczne dezercje tych, którzy dali sobie wmówić, iż wzięcie w obronę modlących się publicznie ludzi kompromituje. Niestety, wśród umykających było również wielu duchownych. Oni przegrali podwójnie. Stracili wiarygodność w oczach ludzi z Krakowskiego Przedmieścia, a dziś będą dodatkowo workiem treningowym sejmowych reprezentantów tłuszczy od krzyża z puszek. Mimo to nie wolno nam pielęgnować w sobie poczucia rezygnacji. Non possumus musi trwać, bez względu na to, jak bardzo boli fakt, iż miejsca w życiu publicznym wielkich ludzi, których
     
94%
pozostało do przeczytania: 6%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze