COVID-19 a polityka

Pandemia koronawirusa nie odpuszcza. Co więcej, jest polityczną kartą w grze. Żeby już było normalnie” – wzdychamy od przeszło pół roku. Tymczasem należy sobie uświadomić, że, niestety, teraz normalnością jest… pandemia. I nic się nie zmieni, zapewne przez najbliższe parędziesiąt miesięcy. Amerykańscy eksperci oceniają, że pandemia potrwa do 2022 roku włącznie. Ale ci sami Amerykanie jeszcze parę miesięcy temu mówili, że koronawirus zostanie z USA wyparty… jesienią 2021 roku. Gdy wiosną czytaliśmy przecieki z brytyjskiego rządowego raportu, że COVID-19 nie zakończy się przed wiosną przyszłego roku, wydawało się to czasem niesłychanie odległym. Jak to? Czyli TO ma trwać jeszcze rok? Dziś każdy z pocałowaniem ręki wziąłby 2021 rok jako globalny, a choćby tylko europejski koniec pandemii. Zatem to, co było kiedyś nienormalne, czyli masowa epidemia „korony”, dziś jest normą. Statystyki zarażeń i zgonów, rosnący strach – to dziś chleb powszedni. I odwrotnie. Pełne stadiony, kina, sale koncertowe, „normalne” wesela i już nawet zwykłe rodzinne czy z przyjaciółmi pójście do restauracji – stają się czymś z „czasu przeszłego dokonanego”, przedmiotem tęsknoty, rarytasem. COVID-19 zmienił świat. Zmienił nas. Wszystko jest inne, niż było. Za chwilę będziemy wiedzieli, czy prezydent największego mocarstwa świata, który sam zachorował na koronawirusa, zapłaci najwyższą polityczną cenę za zlekceważenie pandemii. Jeśli Donald John Francis Trump przegra wybory w USA (oby nie
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze