Białoruś – gra słabnącej Rosji

Rosyjski plan dla Białorusi jest dla Polski i Zachodu bardzo niebezpieczny. Oznacza on bowiem rzeczywiście uruchomienie częściowych procesów demokratyzacyjnych z jednoczesnym zwiększeniem na geopolitycznej szachownicy wpływów Rosji. Rosja słabnie. To fakt. Ekonomicznie i politycznie. Politycznie – w sensie zmniejszania się jej znaczenia w strefach tradycyjnych wpływów Rosji – obojętnie czy była to „biała Rosja”, czy „czerwona Rosja”, czy Rosja Putina. Te wpływy traci zarówno w Azji Centralnej, a więc tam, gdzie funkcjonowało niegdyś pięć środkowoazjatyckich republik radzieckich: Kazachska, Kirgiska, Uzbecka, Tadżycka, Turkmeńska. Tam zwiększają się wpływy Turcji, punktowo i falująco USA, w jakiejś mierze niektórych krajów UE – a wśród społeczności muzułmańskiej nieformalne wpływy irańskich czy kształconych w Iranie imamów. Rosja też w dużej mierze praktycznie straciła Gruzję i ma coraz mniejsze wpływy w Azerbejdżanie, także kulturowe. Rozmowa po rosyjsku z Azerem mającym od czterdziestu paru lat wzwyż to norma, ale już ci wykształceni w czasach niepodległości po rosyjsku mówią dużo rzadziej. Zostawmy Eurazję, wróćmy na Stary Kontynent. Tu Rosja w ostatnich trzech dekadach została praktycznie wyparta z krajów bałtyckich, co przypieczętowały akcesy Litwy, Łotwy i Estonii do NATO i UE. Moskwa reagowała histerycznie, zwłaszcza na wejście na euroatlantycki pokład Wilna, Rygi i Tallina, ale potem dostała kolejny knockdown: „westernizację” Ukrainy i podpisanie
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze