W piaskownicy dźwięków

„Primal Forms” to już czwarta płyta wybitnego klarnecisty Wacława Zimpla wydana tylko w tym roku. Album zasługuje jednak na szczególną uwagę, bo w duecie z brytyjskim producentem Samem Shackletonem, Zimpel łączy wielość zaiteresowań – od jazzowych improwizacji po muzykę etniczną i elektronikę. Dla niektórych artystów czas pandemii okazuje się najbardziej twórczym momentem w dotychczasowej karierze. Wydawanie kolejnych płyt z dwumiesięcznymi przerwami to – przyznają Państwo – wynik dość imponujący. Mówimy jednak o muzyku, który od lat narzucił sobie dość intensywne tempo pracy, a samo wyliczenie projektów, w które był zaangażowany, zajęłoby kilka akapitów. Wacław Zimpel jest jednym z naszych najwybitniejszych klarnecistów. Wykształcony klasycznie w poznańskiej Akademii Muzycznej, zdobył uznanie publiczności jako wszechstronny muzyk jazzowy, z ogromnymi sukcesami na scenie improwizowanej. Jego kolejne projekty przyciągały uwagę mediów z całego świata, a on wciąż poszerza pole swoich zainteresowań, od muzyki improwizowanej po minimalizm, muzykę etniczną i wreszcie z coraz większą pasją sięgając po elektronikę. W lutym ukazała się płyta „Massive Oscillations”, która jest zupełnie nową odsłoną w muzycznym świecie Wacława Zimpela. Oto nadarzyła się okazja, by spędzić tydzień w niderlandzkim studiu Willem Twee, gdzie miał do pełnej i wyłącznej dyspozycji zabytkowe instrumenty elektroniczne z połowy XX wieku. Wyobrażam sobie, że dla łaknącego nowych doświadczeń
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze