Mościcki – zapomniany prezydent z najdłuższym stażem...

Za życia był lekceważony. Po śmierci nie było lepiej. I choć zapisał się – uwaga! – jako najdłużej urzędujący prezydent w historii Polski, to praktycznie jest zapomniany. Gdyby przenieść do opisu II Rzeczypospolitej język polityki współczesnej. to pewnie określano by go jako „strażnika żyrandola” albo „notariusza”, który ma tylko podpisywać to, co zadecydował Józef Piłsudski...  Ignacy Jan Mościcki – głowa polskiego państwa przez 13 lat i 3 miesiące. O nim mowa. 1 czerwca upłynęła 94. rocznica powołania go na ten urząd, który złożył po agresji Niemiec na Polskę i wybuchu II wojny światowej. Urodził się w tym samym roku – 1867 – co jego polityczny mentor: Piłsudski. W antyrosyjskiej konspiracji, po aresztowaniu kolegów podjął dwie decyzje: o szybkim ożenku ze sporo młodszą od niego daleką kuzynką Michaliną i pomszczeniu towarzyszy walki. Wyjechał do Francji i Anglii, a tam uczył się… konstruowania bomb. Zamiast wybrać bezpieczniejsze życie na Zachodzie, Mościcki wrócił, wynajął mieszkanie w Rydze i przygotowywał zamach na rosyjskich czynowników. Uznał, że aby był on skuteczny, musi zostać zamachowcem samobójcą: carska Ochrana, poprzedniczka Czeki i NKWD, deptała mu po piętach. Zdążył już nawet powiadomić żonę, że za kilka dni zostanie wdową. Zagrożony aresztowaniem, uciekł wraz z żoną do Warszawy, następnie do Berlina i przez Holandię dotarł ponownie do Londynu. Zaczął wieść trudne życie emigranta: próbował zarobkować rzeźbieniem w drewnie, potem najął się do
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze