Szamani strachu

Totalna opozycja przekracza kolejne granice zidiocenia i chamstwa. Swoistym „rekordem” były ostatnie występy pod domem Jarosława Kaczyńskiego, gdzie zgromadzona tłuszcza, poza standardowymi, pełnymi nienawiści okrzykami, zaczęła... kasłać. Usiłując „symbolicznie” zarazić Kaczyńskiego wirusem.

Oglądając wspomniane „happeningi” zwolenników totalnej opozycji, ciężko nie odnieść wrażenia, że oglądamy jakiś film dokumentalny, pokazujący szamańskie rytuały w głębokiej Afryce. No, może jest dużo chłodniej. Niemniej warto zwrócić uwagę, że jest to sytuacja w swej istocie plemienna. Grupa ta zachowuje się quasi-religijnie, poprzez zestaw magicznych działań, usiłuje przepędzić zło ze swojej wspólnoty. A tym złem, a jednocześnie kozłem ofiarnym, którego trzeba się pozbyć, który reprezentuje wszystkie grzechy, jest oczywiście Kaczyński. Personifikacja wszystkiego co niewłaściwe, ucieleśnienie najgorszych koszmarów, istota przerażająca i quasi-boska. Zdolna bowiem do rzeczy ponadludzkich, takich jak zmanipulowanie wielkich rzesz ludzkich, powodowana nie przesłankami politycznymi, a chęcią destrukcji. Warto zwrócić uwagę, jak często w opisach środowisk negatywnie nastawionych do prezesa Prawa i Sprawiedliwości pojawia się słownictwo typu „opętał”, „omamił” etc. Niczym biblijny kusiciel. Nic dziwnego, że jedyne, co może pomóc, to jakaś polska wersja voodoo, jak to już zapowiadały autorytety Platformy Obywatelskiej pokroju Nurowskiej czy Holland. W tym kontekście opisywana tu sytuacja nie tylko pokazuje głupotę, bezczelność czy degenerację ludzi biorących w niej udział. Jest także świadectwem tego, jak, niezależnie od prezentowanego chamstwa czy bezczelności, konstytutywnym elementem ich tożsamości jest strach. Nawet nie tyle jako realnie odczuwana emocja, lecz jako konieczny warunek, umożliwiający opis otaczającego świata.

Metamorfoza liberałów
Współczesny liberał bowiem, także w jego wersji polskiej, tak lubiący...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: