CZYM JEST... wstyd

W Grecji okresu klasycznego siła wstydu jest wciąż duża. Według Arystotelesa wstyd jest bardziej podobny do uczucia aniżeli do trwałej dyspozycji. W „Etyce nikomachejskiej” określa go jako „lęk przed niesławą”, podobnym lękowi przed niebezpieczeństwem. Rzecz znamienna, przystoi tylko ludziom młodym, tylko w odniesieniu do nich godny jest pochwały. Człowieka starszego zaś nikt nie pochwali z tego powodu, że się wstydzi – nie powinien bowiem on popełniać niczego, co wstyd mogłoby spowodować. Wstyd dotyczy wszak tego, co zależne jest od woli, a człowiek prawy, zgodnie ze swą wolą, niczego złego nie popełni. Jest jednak wstyd czymś pod względem etycznym „warunkowo dodatnim”. W „Etyce eudemejskiej” wstyd jest postrzegany jako cnota i określany jako stan umiaru pomiędzy bezwstydem, czyli postawą nieliczenia się z niczyim sądem, a nieśmiałością, czyli liczeniem się z sądem każdego. W cnocie wstydu chodzi bowiem o to, by liczyć się z sądem tych ludzi, którzy uważani są powszechnie za uczciwych. W „Retoryce” definiuje Stagiryta wstyd jako „rodzaj przykrości i niepokoju w związku z naszymi obecnymi, byłymi lub zamierzonymi występkami, które, jak się nam wydaje, prowadzą do naszego zniesławienia”, bezwstyd zaś – jako „rodzaj pogardy i zobojętnienia wobec tego samego rodzaju występków”. Wstydzimy się zatem tego, co mogłoby nas okryć hańbą, co mogłoby świadczyć o naszym nieszlachetnym usposobieniu. Wstydzimy się przede wszystkim wobec osób, na których opinii nam zależy, których
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze