SOCJALIZM, SATANIZM, ZAMORDYZM...,

Warto jednak zwrócić uwagę na drastyczną zmianę retoryki PO – w 2005 r. partia ta mówiła o niższych podatkach i szansach dla przedsiębiorców, dwa lata później straszyła niekompetentnym i nienawistnym PiS. Dziś obiecuje, że „da więcej”. Przypomina to słynne 100 mln na głowę od Lecha Wałęsy, mieszkania na wiosnę od Aleksandra Kwaśniewskiego, gruszki na wierzbie, które miały wyrosnąć za rządów Leszka Millera. Jest jednak mała różnica. Demagogiczne hasła wyżej wymienionych polityków wypowiadane były przez nich w czasie, gdy byli w opozycji. Po dojściu do władzy następowała zmiana – Kwaśniewski mówił o cięciu wydatków, Miller chciał zmniejszyć podatki, Krzaklewski skutecznie eliminował związkowych radykałów. Nawet śp. Andrzej Lepper jako minister rolnictwa wypowiadał się znacznie rozsądniej niż jako lider związku.

Tusk i kompani, przez wiele lat będąc w opozycji, niczym diabeł wody święconej wystrzegali się populizmu. Dziś, jako rządzący, obiecują gruszki na unijnej wierzbie, które dzięki eleganckim panom z Brukseli mają wyrosnąć. Problem w tym, że i owoce coraz bardziej marne, i unijna wierzba spróchniała. A POważna ekipa, pod słodkim lukrem obietnic, szykuje faktyczny skok na naszą własność.

Pilnujmy portfeli!

Szykowany m.in. przez PO podatek katastralny to w istocie zamach na naszą własność. W uproszczeniu polega on na tym, że za posiadaną przez nas nieruchomość płacimy np. 1 proc. rocznie. Oznacza to, że właściciel mieszkania wycenionego na milion złotych zapłaci rocznie 10 tys., czyli – bagatela – ok. 830 zł miesięcznie. Kwota niewielka w przypadku dużych firm, instytucji czy najbogatszych. Dla emerytów, mających mieszkania od pokoleń, czy młodych rodzin płacących kredyty – kwota olbrzymia. Czy nowy podatek będzie – jak przewidują krytycy pomysłu – faktycznym pozbawieniem Polaków ich własności? Tego przed jego wprowadzeniem nie możemy kategorycznie stwierdzić. Jedno jest pewne – nowa opłata spowoduje poważne...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: