Cywilizacja wygody

Badacze, którzy za jakiś czas dokopią się do naszej epoki (po warunkiem, że będzie co wykopywać), nie powinni mieć trudności z nazwaniem czasów  z początków XXI stulecia – cywilizacją wygody. W świecie Zachodu dokonał się pewien niezwykły przewrót stawiający na głowie dotychczasowy porządek – w starożytnej Grecji czy w średniowiecznych państwach, a zwłaszcza w XIX wieku, podstawą cywilizacji był obowiązek dzieci wobec rodziców, rodziców wobec dzieci, obywateli wobec państwa i wiernych wobec Boga. Edukacja opierała się na kulcie odpowiedzialności, przygotowywała kolejne pokolenia do wyrzeczeń, a jeśli sytuacja wspólnoty tego wymagała – do najwyższej ofiary. Nasi przodkowie choć podobno prymitywni, wiedzieli, że nic nie trwa wiecznie, a nawet dekady pokoju nie gwarantują, że dotychczasowy bezpieczny świat nie zawali się z trzaskiem, a miejsce subtelnej dekadencji zastąpi bezlitosna walka na śmierć i życie, w której aspołeczna jednostka nie ma najmniejszej szansy przetrwania. Ale to przeszłość – ubezpieczenia, kredyty, pigułki na wszystko, organizacje międzynarodowe wydają się zabezpieczać ład, w którym jedynym problemem wydaje się ocalenie o jeden stopień w skali stulecia. Jakoś nikt nie zdaje sobie sprawy, że nasz świat, mimo cudownych otaczających nas gadżetów, jest kruchy jak nigdy w historii. Jedna wielka awaria energetyczna, globalny konflikt nie do opanowania, pandemia – i znajdujemy się w sytuacji gorszej niż nasi przodkowe z paleolitu. Wielkie miasta
     
70%
pozostało do przeczytania: 30%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze