Ziemia dla ziemniaków

Lewactwo nie jest w stanie obyć się bez religii. Naturalnie świeckiej. Taką funkcję pełniło w czasach komunistycznych wzlotów ubóstwienie klasy robotniczej, taką rolę odgrywa w czasach ponowoczesnych zajmowanie się nowymi uciśnionymi (przy czym bez znaczenia jest, czy rzekomi uciśnieni sobie tego życzą).

Mogą nimi być wybrane mniejszości narodowe, ale przede wszystkim seksualne. A że rewolucja nigdy się nie kończy, po kobietach, Żydach, Murzynach czy przedstawicielach LGBT przyszła pora na obrońców przyrody. Jeszcze trzy dekady temu wszelkiej maści ekologiści stanowili grupę poczciwych zapaleńców (czy raczej użytecznych idiotów) sponsorowanych przez Kreml w celu rozwalenia społeczeństw Zachodu. Udało się nadspodziewanie – dziś postulaty ekologiczne mają priorytet wśród spraw zaprzątających umysły ludzi sytych i zamożnych, a partie „zielonych” jako jedyne wśród ugrupowań lewicowych notują znaczący postęp. Przy czym obłęd związany z globalnym ociepleniem, dziurą ozonową itp., a wyrażany w hasłach przedstawiających jedynie jakieś wyobrażenia ludzkości na te tematy, nie ma wiele wspólnego z ochroną przyrody. Tym, którym roi się zmniejszanie pogłowia krów, bo produkują dwutlenek węgla, czy zaniechanie rozmnażania się, bo niemowlęta szkodzą środowisku, jakoś nie przychodzi do łba, że istniałyby efektywniejsze metody walki z problemami środowiskowymi (zakładając, że one w ogóle istnieją). Zrezygnujmy z samolotów, ograniczmy używanie samochodów, a przede wszystkim przestańmy premiować masową konsumpcję. Ile ubrań i par butów tak naprawdę człowiek potrzebuje w życiu? Czy miliony wpychanych mu przez reklamę gadżetów zawalających mieszkania i piwnice są rzeczywiście niezbędne? Ale o tym milczą nawet najbardziej radykalni ekologiści. Oczywiście istnieją faktyczne zagrożenia dla przyrody – metale ciężkie, plastiki, trująca chemia, zanieczyszczanie oceanów, wycinanie lasów. Jest też kwestia walki z nadmiarem CO2 – ale w tym przypadku najlepszym...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: