Czym są… granice tolerancji

Nikogo nie trzeba przekonywać, że tolerancja jest wartością niezwykle cenną i pożądaną. Że jej brak przyczynił się do ogromu zła, którego doświadczyli i wciąż doświadczają ludzie. Niestety wypaczyliśmy dziś jej sens, nowe rozumienie pojęcia tolerancji wyparło zaś jej pierwotne znaczenie. Tolerancja stała się obowiązkowa. Modna. Przeradzając się w przymus akceptacji dla danego zjawiska czy grupy ludzi, wymuszony wręcz prawem szacunek do tego, co uważamy za obce i niezrozumiałe, została doprowadzona do absurdu i odarta z treści. Przeoczamy również fakt, że nadmierna tolerancja wobec niektórych osób, postaw, zachowań jest równie niebezpieczna jak jej brak. Pamiętamy o tym, że totalna nietolerancja prowadzi do totalitaryzmu, ale zapominamy o tym, że totalna tolerancja –  do anarchii. Ktoś może powiedzieć, że pojecie tolerancji po prostu ewoluowało, jak wiele innych znaczeń terminów, które z czasem zaczęły oznaczać (również) coś innego. Proces ten trwał wiele lat i trzeba przyznać, że został przeprowadzony nad wyraz skutecznie. Do tego jednak stopnia, iż „tolerancja” stała się dziś słowem-wytrychem służącym tzw. poprawności, w imię której narzuca się nam różne poglądy i pomysły na to, jak powinna funkcjonować rzeczywistość, w której żyjemy. Idea tolerancji została wypaczona w kierunku nietolerancji dla niepoprawności. I problem nie polega tylko na tym, że zostało wypaczone pojęcie tolerancji, że przyjmować może dziś jakiekolwiek dowolne znaczenie, lecz przede
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze