Nasz człowiek na najtrudniejszym szlaku Europy

Wyobraź sobie huraganowy wiatr, który niemal cię przewraca. Wyobraź sobie zacinający nieustannie deszcz. I fakt, że nie masz żadnej ścieżki. Biegniesz po zmarzniętych murawach, zapadając się w nich raz po raz. Wyobraź sobie te przewyższenia. Po 600–800 metrów. Wbieganie na pagóry mające 1000–1200 metrów n.p.m., a potem zbieganie z nich do poziomu 200 metrów n.p.m. Czasem w śniegu, czasem w błocie. I ta przerażająca pustka. Świadomość, że jesteś tu zupełnie sam.

Pojedynczy snop latarki podświetla kolejne fragmenty spowitej w ciemnościach chaty. Prześlizguje się wpierw po szerokim blacie stołu ustawionego pod oknem. By zaraz dalej opaść gwałtownie do samej ziemi,...
[pozostało do przeczytania 94% tekstu]
Dostęp do artykułów: