Coraz młodsze „Polish Jazz”

Prestiżowa seria wydawnicza „Polish Jazz” przeżywa swoją drugą młodość. Co to znaczy „ognista osobowość”, przekonamy się na najnowszej płycie tria Kuby Więcka.

„Pana osobowość składa się w dziewięćdziesięciu procentach z ognia” – miał powiedzieć pewien wiedeński lekarz jazzmanowi Kubie Więckowi. Muzyk niedawno wspominał o tym w radiowej dwójce. Słuchając jego muzyki, trudno tej diagnozie nie odmówić racji.
Gdy dwa lata temu w prestiżowej serii „Polish Jazz” ukazał się jego debiut, konserwatywni słuchacze zamarli w oburzeniu. Oto bowiem 22-letni saksofonista wydał swoją pierwszą płytę w najbardziej prestiżowym zbiorze polskich nagrań jazzowych. Obrosła legendą seria gromadzi przecież tak ważne płyty jak „Astigmatic” Krzysztofa Komedy, „Music for K” Tomasza Stańki, „Baazaar” Jerzego Miliana czy „Winobranie” Zbigniewa Namysłowskiego. Przez lata stała się pewnego rodzaju skansenem, do którego klucze mogą otrzymać wyłącznie muzycy z odpowiednim dorobkiem i licznymi nagrodami. Konserwatyści zapomnieli przy tym, że czczone przez nich albumy sprzed pół wieku, wielokrotnie przenosiły muzykę jazzową na nieznane wówczas tory. Okazało się zresztą, że to, co przeszkadzało jazzowym purytanom, zachwyciło szeroką publiczność i płyta „Another Raindrop” otrzymała nagrodę Fryderyka za najlepszy debiut jazzowy.
Od głośnego debiutu tria Więcka upłynęły dwa lata i mamy już drugą płytę – „Multitasking”, również wydaną w serii „Polish Jazz”.  
Urywane, energiczne dźwięki saksofonu w otwierającym płytę „SUGARboost” od razu wywołują skojarzenie z najgłośniejszym dzisiaj londyńskim jazzmanem Shabaką Hutchingsem, którego  płytę niedawno przeżywaliśmy. Po chwili dołącza perkusja, a muzyka z sekundy na sekundę przyspiesza, wciągając nas w swój magiczny trans. Saksofon rytmicznie współgra z bębnami, by znów uciec w porywające improwizacje – tak właśnie zaczyna się „Multitasking”.
Sposób korzystania z instrumentu to na pewno niejedyne możliwe...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: