Po co nam Żydzi?

Do czego są nam potrzebni Żydzi? Do tego, żeby siebie zrozumieć, żeby móc o sobie opowiadać, żeby tę opowieść przedstawić innym. Zamiast bezsensownej rywalizacji ofiar, koszmarnych licytacji, kto stracił więcej – lepiej pokazywać tę wspólnotę losów, wspólnotę cierpienia, wspólnotę bohaterstwa. Przykładów mamy aż nadto...

Ostatnie dwa lata nie były najłatwiejsze w relacjach polsko-żydowskich. Właściwie dawno nie było tylu „awantur” na tym polu. Ciężko też nie odnieść wrażenia, że w większości przypadków to strona żydowska reagowała agresywnie bądź przynajmniej przesadnie i histerycznie na działania Polski. Momentami sytuacja przypominała rozmowę dziada z obrazem, tyle że obraz odpowiadał wyzwiskami i oskarżeniami o współsprawstwo Holocaustu. Ilość pomyj, jaka wylała się na Polskę w kontekście nowelizacji ustawy o IPN, musiała wstrząsnąć Polakami (niezależnie od tego, co sądzimy o tej inicjatywie politycznej), zaś sytuacja, w której jedna z ofiar niemieckiego barbarzyństwa oskarża drugą ofiarę o współudział w zbrodni – jest czymś po prostu potwornym. Nic dziwnego, że zasiana w ten sposób została u wielu ludzi rezygnacja, utwierdzono wrażenie, że dialog polsko-żydowski jest bez sensu. Niech oni robią swoje, my róbmy swoje. No właśnie, wracając do prowokacyjnie postawionego pytania – po co nam właściwie Żydzi?
Przed dalszą częścią tekstu warto pozwolić sobie na krótką uwagę „metodologiczną”. Mówienie o Żydach jak o jednym podmiocie, jak zresztą w wypadku większości grup etnicznych, mija się z celem. Żydzi są najróżniejsi. Dlatego, wracając do pierwszego akapitu, mowa tu głównie o władzach Izraela, silnych diasporach  oraz najważniejszych organizacjach określających siebie jako żydowskie. Nadal jednak trzeba pamiętać, że władze Izraela to nie całość populacji izraelskiej (to jakby nagle uznać, że konkretny polityk, na przykład Tusk, mówi głosem wszystkich Polaków), warto też pamiętać, że wiele organizacji żydowskich, w czasie awantury...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: