Co łączy Góreckiego z trip hopem

Rzadko zdarza się, aby płyty z muzyką współczesną wywoływały tak szerokie dyskusje, a jeszcze rzadziej, by trafiały na listy bestsellerów. Poznajmy zatem jedno z najbardziej kontrowersyjnych wykonań III Symfonii Henryka Góreckiego, z udziałem gwiazdy trip hopu Beth Gibbons.

„Symfonia Pieśni Żałosnych” od początku budziła silne dyskusje. Podczas polskiej premiery na „Warszawskiej Jesieni” w 1977 roku część publiczności nie kryła wzruszenia, inni zaś oburzeni wychodzili jeszcze w trakcie koncertu. Równie mocno podzielone były głosy krytyki, w których skala ocen rozciągała się od arcydzieła po prymitywizm. Sam autor Henryk Górecki, zirytowany wykonaniem solistki Stefanii Woytowicz, na koncercie w ogóle się nie pojawił.
Skąd te kontrowersje? Publiczność oczekiwała dzieł skomplikowanych, które przekonałyby do siebie bogactwem struktury, a tymczasem otrzymała utwór napisany prostym językiem muzycznym, bazującym na powtórzeniach i odwołującym się wprost do emocji słuchacza, a nie do jego erudycji i osłuchania.

Na swój sukces III Symfonia musiała czekać aż 15 lat. Na początku lat 90. utwór został nagrany przez London Sinfoniettę, z udziałem amerykańskiej śpiewaczki Dawn Upshaw, i wykonanie to okazało się przełomowe w percepcji symfonii. Dzieło na wskroś religijne, czerpiące garściami z polskiej tradycji ludowej, przez kilkadziesiąt tygodni nie schodziło z listy przebojów magazynu „Billboard”, a płyta sprzedała się w milionowym nakładzie.

Nic dziwnego, że dobrze sprawdzonym, popkulturowym tropem postanowił pójść także dyrektor artystyczny Sacrum Profanum Filip Berkowicz, proponując wykonanie III Symfonii brytyjskiej wokalistce Beth Gibbons. Koncert Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego z udziałem brytyjskiej gwiazdy odbył się w 2014 roku w Teatrze Wielkim, a zapis tego wydarzenia dopiero teraz ukazał się na płycie.

Jeśli przywołamy w pamięci melancholijną...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: