Co łączy Góreckiego z trip hopem

Rzadko zdarza się, aby płyty z muzyką współczesną wywoływały tak szerokie dyskusje, a jeszcze rzadziej, by trafiały na listy bestsellerów. Poznajmy zatem jedno z najbardziej kontrowersyjnych wykonań III Symfonii Henryka Góreckiego, z udziałem gwiazdy trip hopu Beth Gibbons. „Symfonia Pieśni Żałosnych” od początku budziła silne dyskusje. Podczas polskiej premiery na „Warszawskiej Jesieni” w 1977 roku część publiczności nie kryła wzruszenia, inni zaś oburzeni wychodzili jeszcze w trakcie koncertu. Równie mocno podzielone były głosy krytyki, w których skala ocen rozciągała się od arcydzieła po prymitywizm. Sam autor Henryk Górecki, zirytowany wykonaniem solistki Stefanii Woytowicz, na koncercie w ogóle się nie pojawił. Skąd te kontrowersje? Publiczność oczekiwała dzieł skomplikowanych, które przekonałyby do siebie bogactwem struktury, a tymczasem otrzymała utwór napisany prostym językiem muzycznym, bazującym na powtórzeniach i odwołującym się wprost do emocji słuchacza, a nie do jego erudycji i osłuchania. Na swój sukces III Symfonia musiała czekać aż 15 lat. Na początku lat 90. utwór został nagrany przez London Sinfoniettę, z udziałem amerykańskiej śpiewaczki Dawn Upshaw, i wykonanie to okazało się przełomowe w percepcji symfonii. Dzieło na wskroś religijne, czerpiące garściami z polskiej tradycji ludowej, przez kilkadziesiąt tygodni nie schodziło z listy przebojów magazynu „Billboard”, a płyta sprzedała się w milionowym nakładzie. Nic dziwnego, że dobrze
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze