Strach i nędza tolerancji

Nie lubię słowa tolerancja! Stało się ono bowiem uniwersalnym kluczem, wytrychem lub łomem. Istnieje w końcu wiele innych wyrażeń przydatnych w określaniu relacji międzyludzkich – wyrozumiałość, pobłażanie, empatia, litość, miłosierdzie. W odróżnieniu od wyżej wymienionych tolerancja przekroczyła niestety swój pierwotny sens, gdy znaczyła tyle co znoszenie czegoś, i stała się równoznaczna z afirmacją, w dodatku obowiązkową. Zawsze bliskie mi było podejście „nie podzielam, ale znoszę”. Nic nie zmusi mnie do zachwytów nad seksem uprawianym przez osoby jednej płci, co jednak nie znaczy, bym pochwalał ich dyskryminację czy wykluczenie, nie mówiąc już o penalizacji, co jeszcze wiek temu...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: